Paryż Francja
Francja

Dwa dni w Paryżu: spacerując nad Sekwaną

To były tylko dwa dni w Paryżu, ale zdążył nas przez ten czas oczarować. To pełne urokliwych kamienic i parków z kolorowymi karuzelami miasto ma niesamowity klimat! Spacer uliczkami jest najlepszym sposobem na jego poznanie, dlatego przygotowałam dwie trasy, dzięki którym zobaczysz najważniejsze atrakcje, zboczysz trochę z turystycznych ścieżek, a może jak ja polubisz to miasto i zapragniesz wrócić.

DLACZEGO PIESZO?

Spacerowanie to mój ulubiony sposób zwiedzania. Jak wspomniałam, z Michałem (cierpliwym kompanem większości wycieczek) spędziliśmy w Paryżu tylko dwa dni, więc zdecydowaliśmy się na zobaczenie tego, na czym najbardziej nam zależy. Dodatkowo skupiliśmy się, by odległości pomiędzy punktami były możliwe do pokonania pieszo. I to w zupełności wystarczyło! Przynajmniej na weekend. :)

Szczerze mówiąc, cieszę się, że uniknęliśmy poruszania się komunikacją miejską. Metro w Paryżu jest brudne, zatłoczone i mało czytelne. Bardzo dużo czasu spędziliśmy na dostaniu się do hotelu, szukając odpowiedniego wejścia na stację. Ba, nawet przegapiliśmy jeden pociąg, bo nagle oznaczony był kodem, a nie destynacją! Później było trochę łatwiej, ale nie czułam się tak komfortowo i bezpiecznie jak w innych miastach.

JAK DOJECHAĆ?

Z Polski najlepiej wybrać się samolotem z Wrocławia, Warszawy, Poznania lub Krakowa skąd loty są bezpośrednie. Tanie linie lotnicze lądują w pewnej odległości od Paryża, dlatego trzeba w cenie uwzględnić dojazd do centrum.

My wybraliśmy Eurostar z Londynu. Godzina widoczków, godzina jazdy w tunelu i jesteś w centrum stolicy Francji. :) Z wyprzedzeniem bilety można kupić w naprawdę rozsądnej cenie, więc polecam przejażdżkę, bo pociągi robią wrażenie i osiągają zawrotną prędkość (z centrum Londynu do centrum Paryża w ponad dwie godziny!). Dodatkowo, nie musisz martwić się bagażem i pojemnością kosmetyczki.

GDZIE SPAĆ?

Nie spaliśmy w samym Paryżu, a w miejscowości Serris niedaleko Disneylandu. Przeanalizowałam każdą z możliwych opcji i 30-minutowy dojazd pociągiem okazał się znacznie tańszy niż spanie w centrum Paryża. Myślę, że gdybyśmy mieli wrócić, ponownie rozpatrzylibyśmy opcję spania poza miastem. Zwłaszcza, że pociąg do Serris zatrzymuje się przy wielu stacjach blisko atrakcji. Dlatego polecam Ci hotel Hipark by Adiago.

CO I GDZIE ZJEŚĆ?

Najpopularniejsze na świecie jest chyba francuskie pieczywo. Z moimi ograniczeniami (nietolerancja glutenu) musiałam sobie jednak odpuścić niektóre produkty.  Mimo wszystko nie omieszkałam spróbować PTYSIA. To charakterystyczne ciasto jest znane w Polsce, ale zaufaj mi, spróbuj tych z Odette (za to polecenie powinnam Travelicious nosić na rękach!). Nigdy nie przepadałam za tym deserem, ale tam… Niebo w gębie!

Ze słodkości spróbowaliśmy jeszcze MAKARONIKÓW. Nie jest to francuski deser (a włoski), jednak to w Paryżu ponad 150 lat temu powstała jedna z najsłynniejszych w tym kraju kawiarni Ladurée, która zasłynęła właśnie tymi ciastkami. Są dość drogie, ale kupuje się je na sztuki, warto więc spróbować choć jednego, bo smaki są oryginalne a ciasto delikatne. Smakowały nawet Michałowi, który za bezami nie przepada. :)

Przepyszna okazała się również ZUPA CEBULOWA. Wyraźny ostry smak i rozciągający się delikatny ser zdecydowanie ogrzał nas drugiego dnia zwiedzania. Przypadkiem trafiliśmy do La Source przy Boulevard La Tour Maubourg, gdy złapało nas oberwanie chmury. Michał spróbował też CAFE AU LAIT. Uwierz mi, smakuje całkiem inaczej niż wszędzie indziej! Nie mam pojęcia dlaczego, ale napój wydaje się gęściejszy niż zwykłe latte.

Inną restauracją, do której trafiliśmy już z polecenia Travelicious, była Le Mesturet przy Rue de Richelieu. Warto było zboczyć z trasy, by tam zjeść! Klimatyczny wystrój, bardzo miła obsługa i przede wszystkim pyszne francuskie jedzenie. Prócz standardowego menu dostępne są również dania dnia, które są równie smaczne, a przy okazji w korzystnej cenie.

Może dziwnie to zabrzmi, ale będąc na zakupach w Auchan, podglądaliśmy Francuzów. Opłacało się! W taki sposób kupiliśmy wino i… MELONA “de Guadeloupe” pochodzącego z francuskiej wyspy na Karaibach. Zastanawiałam się, czemu jakaś para dyskutuje nad koszem z owocami, a potem doczytałam, że to produkt lokalny. Wystraszyłam się po jego przekrojeniu w hotelowym pokoju – pomarańczowy jak dynia! Wszystko dlatego, że to właśnie takie połączenie dyni i melona, pyszne.

JAK MÓWIĆ?

Nastaw się na to, że Francuzi rozmawiać po angielsku po prostu nie lubią. Mieliśmy ogromny problem z uzyskaniem informacji, nawet recepcjonista w hotelu negatywnie (pół żartem, pół serio) zareagował, kiedy o rezerwacji pokoju poinformowałam go w innym języku niż francuski. Z równowagi wyprowadziła mnie obsługa Łuku Triumfalnego, która była oburzona, dlaczego nie rozumiem francuskiego plakatu i pytam, czemu nie mogę wejść z moim biletem.

Paryż jest jednak na tyle ładnym miastem, a jedzenie jest na tyle dobre, że da się to przeboleć. Polecam cierpliwość, korzystanie z translatora i pokazywanie pojedynczych słów kelnerom na telefonie – w ten sposób zjadłam bezglutenowy posiłek w jednej z restauracji. :)

CO ZOBACZYĆ?

Jedno jest pewne, Paryż jest piękny w każdą pogodę! W przeciągu dwóch dni załapaliśmy się na ponad 30-stopniowy upał oraz ulewny dzień z wiatrem. Miasto miało swój urok zarówno w promieniach słońca, jak i strugach deszczu. ;)

Luwr

Luwr to jedno z największych muzeów na świecie. Podobno, aby zobaczyć wszystko, potrzeba około 100 dni, przy założeniu, że spędzacie tylko (aż?) 30 sekund przy każdym eksponacie.

Nam zwiedzanie Luwru zajęło około 3 godzin z przystankiem na kawę na tarasie. Jak? Zwiedzanie rozpoczęliśmy od “Mona Lisy”. Tutaj nie nastawiaj się na wiele – po odczekaniu około 40 minut w kolejce (na jej początku będzie podany przybliżony czas czekania) masz 30 sekund na przebywanie w wytyczonym miejscu przed ogrodzeniem i gablotą. Obraz jest mały, a odległość spora, więc to bardziej “check in” niż delektowanie się sztuką. :)

Następnie chwyciliśmy mapę i zdecydowaliśmy, które wystawy nas interesują. Skupiliśmy się też na klasykach jak Wenus z Milo czy kodeks Hammurabiego. Zaczęliśmy od najwyższego piętra i stopniowo schodziliśmy do wyjścia. Swoją drogą, jego znalezienie nie jest takie proste, bo oznaczenia nagle znikają i pojawiają się w dziwnych miejscach. Nie bój się pytać obsługi o kierunki – bez tego zwiedzanie zajęłoby nam o wiele więcej.

Bilety kupiliśmy z dwutygodniowym wyprzedzeniem na stronie internetowej muzeum. Obecnie nie trzeba ich wymieniać, wystarczy, że przy wejściu do Piramidy ustawisz się w wytyczonej kolejce i pokażesz kod QR na telefonie. Ważne tylko, aby pojawić się w okolicach wybranej przez siebie godziny.

Jardin des Tuileries

Naprzeciwko Luwru znajduje się ogród z kwiatami, fontannami, karuzelami i… kozami gryzącymi trawę. Serio. Miłe miejsce, aby złapać oddech po zwiedzaniu Luwru.

Notre Dame

Jedna z najsłynniejszych katedr świata, zbudowana w stylu gotyckim. Obecnie razem z obszarem dookoła jest niedostępna, pozostałości po niej można jednak podziwiać z dwóch przeciwległych mostów. O ile z tyłu widać skutki remontu i pożaru, tak jej front jest prawie całkowicie zachowany. 

Sainte-Chapelle

Totalne zaskoczenie tej wycieczki. To dwupoziomowa kaplica zamkowa niedaleko katedry Notre Dame, do której weszliśmy za darmo w ramach Dnia Dziedzictwa Narodowego. Dolna kaplica to głównie sklep z pamiątkami, ale górna to istne arcydzieło światła i witraży. Jest przepięknie!

Galeria Lafayette

Luksusowa galeria w stylu Art Deco. Znajdziesz w niej liczne sklepy (w tym Starbucks i Disney Store), które możesz podziwiać z tarasu na ostatnim piętrze – trzeba jednak odczekać swoje w kolejce. ;) Nie przejmuj się nią i wjedź ruchomymi schodami jak najwyżej się da. Czeka Cię przepiękny widok na panoramę miasta z wieżą Eiffla.

Montmartre

Ta atrakcja jest nieco oddalona od reszty, warto się jednak tam przespacerować. Widok Paryża z góry na pewno wynagrodzi tą wspinaczkę! Montmartre to bowiem wzgórze, na którego szczycie znajduje się bazylika Sacré-Cœur. Idąc Rue Lepic, a następnie dalej Rue Tholoze i Place du Tertre, poznasz inny klimat Paryża. Stare kamienice, wąskie brukowane ulice… Tutaj kiedyś mieszkała bohema tego miasta.

Nawy bazyliki można zwiedzić za darmo po przejściu kontroli. Nie wystrasz się więc kolejką do bramki, sprawdzane są tam jedynie torby, nie bilety. :) U dołu kościoła znajduje się Square Louise-Michel – park z masywnymi schodami i karuzelą. Dobre miejsce na zdjęcia, uważaj jednak na okolicznych “sprzedawców”, którzy próbują wciskać w ręce różne pierdoły.

Łuk Triumfalny

Ten masywny pomnik powstały na zlecenie Napoleona to jeden z symboli Paryża. Sam w sobie robi wrażenie, można też wspiąć się na niego, by podziwiać panoramę miasta. Mieliśmy zamiar to zrobić, jednak w paradę wszedł nam Dzień Dziedzictwa Narodowego – nasze (internetowe) bilety umożliwiające szybsze wejście tego dnia nie obowiązywały, a ludzi było tyle, że mogliśmy spędzić 2-3 godziny w kolejce.

Nie mogliśmy się dogadać z obsługą, która była obrażona, że nie rozumiemy kartki z informacją po francusku, nie chcieliśmy też marnować tyle czasu, więc skorzystamy z atrakcji innym razem, bo bilety ważne są rok od ich zakupu. :)

Taras na placu Trocadéro

Z tarasu na wzgórzu Chaillot rozciąga się jeden z piękniejszych widoków na wieżę Eiffla. To istny raj Instagramerek (i Instagramerów), jednak warto się przez nich przedrzeć, by zejść do Avenue de New York i Pól Marsowych.

Wieża Eiffla i Pola Marsowe

Ponoć jeden z francuskich poetów tak bardzo nie znosił wieży Eiffla, że codziennie jadł pod nią śniadanie, by chociaż przez chwilę w ciągu dnia nie musieć na nią patrzeć. Dla mnie ta “Żelazna Dama” ma swój urok. :) Mając za sobą panoramę z Galerii Lafayette, a przed sobą z Łuku Triumfalnego, zdecydowaliśmy, że widok miasta bez tej konstrukcji nie będzie już taki sam. Nie wchodziliśmy więc do góry, a od razu skierowaliśmy się na Pola Marsowe, które podczas deszczu były wyjątkowo puste.

Pałac Inwalidów 

Miejsce dla fanów Napoleona, budynek stanowi bowiem jego (oraz kilku innych zasłużonych generałów i członków rodziny) grób. Zwiedziliśmy to miejsce za darmo w ramach Dnia Dziedzictwa Narodowego.

Most Alexandra III

Most stworzony pod Wystawę Światową, będący symbolem przymierza Francji i Rosji – stąd Aleksander III (Romanow). Najbardziej charakterystyczny most Paryża: był miejscem ostatniej sceny filmu “O północy w Paryżu” oraz teledysku Adele do “Someone like you”. Moim zdaniem, najpiękniej prezentuje się z wybrzeża Sekwany., którym możesz dojść aż do muzeum d’Orsay.

Żeby nie było tak pięknie, totalnie zawiódł mnie Moulin Rogue. Ot zaśmiecone skrzyżowanie z jednym czerwonym wiatrakiem. Jeżeli nie wybierasz się na karabet, można ten punkt ominąć.

TO CO Z TYMI TRASAMI?

Ponoć najlepsze zostawia się na koniec, więc oto i one: trasy przygotowane w Mapach Google. Wystarczy, że ściągniesz na swój telefon aplikację “Moje mapy” i jesteś gotów do zwiedzania Paryża! Jedna trasa to jeden dzień. :)

Trasa dnia pierwszego (ok. 11,5 km): do pobrania TUTAJ. 

Wysiadamy na stacji Châtelet – Les Halles i kierujemy się do Centrum Pompidou, bo tej fasady nie można przegapić. ;) Następnie przez plac Saint-Merri udajemy się w stronę Notre Dame, mijając ratusz. Rzut okiem na katedrę i kierujemy się do Luwru przez promenadę pełną budek z pamiątkami i antykami. Po zwiedzaniu muzeum odpoczywamy w ogrodach Tuileries, by skierować się w stronę restauracji Le Mesturet i galerii Lafayette. Na koniec dnia spacer do Montmartre. Powrót ze stacji Anvers.

Trasa dnia drugiego (ok. 16,5 km): do pobrania TUTAJ

Wysiadamy na stacji Arc De Triomphe przy samym Łuku Triumfalnym i kierujemy się na plac Trocadéro. Schodzimy przez ogród o tej samej nazwie i mostem docieramy do wieży Eiffla. Następnie spacerujemy Polami Marsowymi. Docieramy do Pałacu Inwalidów / Les Invalides (zahaczając o restaurację La Source, jeśli chcemy) i idziemy w kierunku Mostu Aleksandra III. Brzegiem Sekwany wracamy do wysp, wpadając po drodze po makaroniki do Laduree. Możemy przejść się Boulevard Saint-German. Wchodzimy do Odette po ptysie i kierujemy się na most de la Tournelle, skąd mamy ładny widok na katedrę Notre Dame. Na koniec wracamy na wyspę Île de la Cité i odwiedzamy kaplicę Sainte-Chapelle. Trasę kończymy na stacji metra Châtelet – Les Halles.

A MOŻE DISNEYLAND?

Tuż pod samym Paryżem mieści się park rozrywki Disneyland, który był głównym celem naszej wycieczki! Chcesz wiedzieć, jak się bawiliśmy? Zobacz TUTAJ.

One thought on “Dwa dni w Paryżu: spacerując nad Sekwaną

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.