Tower Bridge Londyn
Londyn

Dlaczego tam? Moje ulubione miejsca w Londynie

Gdy zdecydowałam się na przeprowadzkę do Anglii, pytano mnie “dlaczego akurat tam?”. Przecież pada częściej jak w Polsce, ludzie nie są tak żywiołowi jak w Hiszpanii (przynajmniej bez alkoholu), ich kuchnia jest gorsza niż we Włoszech… W sumie do tego kraju wyjeżdża się spłacać w funtach kredyt. Więc „dlaczego akurat tam”? Przed Wami moje ulubione miejsca w Londynie!

Od kiedy tylko pamiętam Londyn siedział mi głęboko w głowie i/lub sercu. Za dzieciaka przeglądałam atlas świata (to chyba były początki mojego podróżniczego zmysłu, haha) i często zatrzymywałam się przy mapie Wielkiej Brytanii. Może fascynował mnie po prostu oderwany kawałek kontynentu? Potem ojciec zabrał mnie do księgarni i powiedział „wybierz sobie książkę, jaką tylko chcesz”. Wybrałam “Harry Potter i Komnata Tajemnic” – nie dałam sobie wmówić, że lepiej zacząć czytać od początku. Może to wszystko było tylko zbiegiem okoliczności lub jednak działaniem przeznaczenia (zależy w co wierzysz), ale po poznaniu Sherlocka Holmesa i zobaczeniu „Sweeney Todd” wiedziałam jedno: muszę zobaczyć stolicę Zjednoczonego Królestwa.

Pierwszy raz przyleciałam do Londynu w 2009 roku. Miałam 17 lat i byłam pod wrażeniem jego wielokulturowości, tego że każdy może być kim chce i paradować po ulicy nawet w stroju pingwina (true story, bro). Potem zobaczyłam szereg jednakowych domów z ciemnej cegły i z ryzalitami, które miały wąskie drzwi wejściowe w części pomalowane na niebiesko. W takiej Anglii się zakochałam. W tej otwartości, niebieskich drzwiach i ciemnej cegle.

Przed Wami moje ulubione miejsca w Londynie.

To one sprawiły, że pokochałam to miasto.

TOWER BRIDGE

Ogromny most zwodzony w typowym dla tego miasta, wiktoriańskim stylu.  Sąsiad Tower of London – budynku, który był pałacem, więzieniem, a nawet ZOO (sic!). Może powinno się mnie przebadać, ale ja tu razem z powietrzem wciągam ducha bogatej historii miasta.

Tower Bridge to nie tylko symbol Londynu, ale i mój własny. Zawsze kiedy stoję pod jego masywnymi wieżami, dociera do mnie, że jestem w Londynie. W końcu zdecydowałam się przeprowadzić ponad 1 400 km od domu, by przeżyć przygodę w której poznaje nowe smaki, zwyczaje, historie i miejsca. Walt Disney miał rację, wszystko jest możliwe i “jeżeli potrafisz o czymś marzyć, możesz też tego dokonać”.

WEST END – SOHO

Zdarzyła Ci się kiedyś miłość od pierwszego wejrzenia? Ponoć kobiety często czują to z torebkami czy butami. Czasem ludzie zakochują się tak między sobą. Ja? Pokochałam od pierwszego wejrzenia Carnaby Street. 

Soho to centralna, artystyczna część dzielnicy West End. Znajdziecie tu klimatyczne knajpy, sklepy i teatry. Wysokie kamienice i kolorowe witryny nadają temu miejscu charakteru. To popularne miejsce spotkań, również dla społeczności LGBT.

Uwielbiam spacerować po Soho. Idąc z Covent Garden lub Trafalgar Square, możesz skręcić w każdą z uliczek – nie zawiedziesz się. Miniesz wiele teatrów i plakatów zapraszających na sztuki, zadymionych pubów, czy klimatycznych restauracji i kawiarni. Tutaj tak bardzo możesz zachłysnąć się atmosferą Londynu, że bez ogródek wejdziesz do pierwszej lepszej knajpy i zamówisz London Fog*.

KENSINGTON

Z Kensington wiąże się pewna śmieszna historia. Otóż pojechaliśmy (z Michałem) sprawdzić, o co to wielkie halo z Notting Hill. Instagram jest przepełniony zdjęciami stamtąd, wszyscy mówią, że to MUST SEE… Więc z wstydem, że jeszcze tego miejsca nie znamy, pojechaliśmy. Przeszliśmy dość długi odcinek drogi i owszem, domki ładne kolorowe… Ale szliśmy dalej, szukając tego, co nas (mnie głównie) zachwyci. No i znaleźliśmy! Tylko okazało się, że to nie Notting Hill a już Kensington. Koniec historii. Nieśmieszna? Przepraszam, mam trochę inne poczucie humoru (#mnieśmieszy).

Kensington to ekskluzywna dzielnica Londynu pełna wiktoriańskich kamienic. Jej reprezentatywnym budynkiem jest jedna z rezydencji królewskich, pałac Kensington. Piękny budynek umiejscowiony na krańcu parku o tej samej nazwie. Warto się tu przespacerować.




HOLLAND PARK

Ulubione miejsca w Londynie nie mogły odbyć się bez parku! Kensington Park to nie jedyny ogród w tej okolicy. Niedaleko znajduje się Holland Park i to on zrobił na mnie największe wrażenie ze wszystkich terenów zielonych w mieście.

Wyobraź sobie, spacerujesz po jednej z najbogatszych dzielnic Londynu. Ktoś powiedział Ci, że niedaleko jest ogród japoński. Decydujesz się go zobaczyć, a nawigacja pokazuje, że znajduje się on w centrum parku. Skręcasz w jedną z mniejszych uliczek, dookoła wysokie kamienice, ekskluzywne samochody… Nagle znajdujesz się na skraju lasu. Czyżby Alicja w Krainie Czarów była na oparta faktach? Możliwe, bo nie słyszysz ulicy, a śpiew ptaków. Przeniosło Cię w inny wymiar.

Holland Park, jak się potem okazało, nie jest lasem, jednak te 5 minut pomiędzy drzewami w ciszy przerywanej tylko przez ptaki zupełnie mi wystarczyło, by w wielkiej metropolii poczuć się sielsko. Na tym wielkim terenie znajdziesz również wspomniany ogród japoński, oranżerię oraz liczne place zabaw i boiska sportowe.

BOROUGH MARKET

Market spożywczy i street food w wielkiej metropolii? Poproszę, najlepiej w centrum!

Borough Market to jeden z najstarszych i największych targów w Londynie. Kupisz na nim produkty, nie tylko od lokalnych producentów, ale i z całego świata. Masz ochotę na truskawki z Kent (rejon Anglii)? A może na prawdziwy włoski parmezan? Tutaj znajdziesz wszystko: warzywa, przetwory, cydry, pieczywo czy świeże ryby i mięso.

Nie musisz jednak zabierać wszystkiego do domu, by dopiero tam delektować się smakiem. Borough Market to bowiem również ogromny street food. Najpopularniejszym przysmakiem są ostrygi (zajadała się nimi co druga mijana przez nas osoba), my jednak zdecydowaliśmy się na kubeczek świeżych owoców, pączki (do których była niebotyczna kolejka) oraz burgera z szarpaną wołowiną. Wszystko było smaczne!

A WIĘC, DLACZEGO WŁAŚNIE TAM?

Tak już jest, że możesz pojechać w jedno miejsce z przyjacielem i on będzie zachwycony wycieczką, a Ty uznasz ją za marnotrawstwo czasu i pieniędzy. Mnie wystarczył jeden spacer, bo poczuć się w Londynie niczym w domu. Wiedziałam, że chcę poznać to miasto krok po kroku: nie tylko odkrywać coraz to nowe miejsca, ale i odwiedzić kilka razy te same, by zobaczyć je z różnych perspektyw.

Londyn to ogromna maszyna zapełniona bogatą historią, multikulturowością, parkami oraz wiekowymi budynkami i wieżowcami. To trochę taki duży koc patchworkowy. Każdy całkowicie różniący się od siebie element tworzy piękną całość. Dzięki temu moje ulubione miejsca w Londynie wciąż się zmieniają i ewoluują! Powoli pokażę Wam jak okazałe i różnorodne potrafi być to miasto.

Paddington (miś pochodzący z Peru) powiedział kiedyś zagryzając kanapkę z marmoladą, że „w Londynie każdy jest inny, dlatego też każdy tu pasuje”. I ja się z nim zgadzam.

A jakie miasto Ty możesz nazwać swoim drugim domem?

*- London Fog to “londyńska mgła w kubku”. Pół kubka earl grey (broń Cię boże, nie myl z english breakfast!) i pół kubka ciepłego mleka. Tak, Anglicy piją herbatę z mlekiem. I nie rozumieją, czemu innym wydaje się to dziwne. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.