Norwegia

Z podróży po północy Norwegii, część 1. Senja

Senja to wyspa, która ukrywa się w cieniu popularniejszych Lofotów. Jej strome, surowe szczyty sięgają nieba, czego wrażenie potęguje owijająca je mgła. Czerń grafitu dominuje nad innymi kolorami, nawet złotą toaletą wartą miliony (sic!). Fiordy skrywają w sobie urokliwe wioski i wręcz rajskie plaże. Początkowo mieliśmy przejechać główną trasą z Kvaloyi na Andoyę, jednak zamknięcie drogi i odwołanie jednego z promów zmusiło nas do dwukrotnego (tak!) objechania wyspy. Nie żałuję, bo Senja jest prze-pię-kna.

To pierwszy norweski wpis, więc przedstawię Wam zarys sytuacji

Pod koniec sierpnia 2022 roku polecieliśmy do Tromso przez Gdańsk, by tam odebrać samochód przebudowany na dwuosobowego kampera i ruszyć w trasę po północnej Norwegii. To była nasza pierwsza wspólna objazdówka, pierwszy raz korzystaliśmy też z takiego typu noclegu. W ciągu 10 dni przejechaliśmy kilka wysp północnej Norwegii, w tym archipelag Lofotów. 

Senja była pierwszym punktem naszej wyprawy. Po odebraniu samochodu w Tromso i wieczornej przeprawie promowej z Kvaloyi zdecydowaliśmy się spać na promowym parkingu w Botnhamn. Brzmi ponuro, nie chcieliśmy jednak ryzykować i zapuszczać się w głąb wyspy wieczorem, kiedy mieliśmy wstępny plan na jej zwiedzanie następnego dnia. Poza nami nie było tam nikogo, ale bezpłatna toaleta okazała się mieć prysznic i… ogrzewaną podłogę. Wyobrażacie sobie?!

O czwartej nad ranem obudziła nas koparka przerzucająca piasek

Nie mogliśmy dłużej przewracać się z boku na bok, zwłaszcza że pierwszej nocy czuliśmy się wyjątkowo nieswojo. Spanie z sufitem na wyciągnięcie ręki, przy drodze, było dość nietypowe. Aż dziwnie mi się to pisze, patrząc na to jak szybko kamper stał się naszym drugim domem! Ale o tym później… ;) Po szybkim śniadaniu sprawdziliśmy pogodę i zdecydowaliśmy się na szybki trekking przed zapowiadanym deszczem. 

Ruszyliśmy do Fjordgård. Trochę błądziliśmy, szukając początku trasy. Finalnie okazało się, że w okolicy wejścia na szlak na Heglę nie ma miejsc parkingowych. Zostawiliśmy samochód na jednym z płatnych parkingów w miasteczku, zmieniliśmy buty na trekingowe i wyruszyliśmy w drogę.

W Fjordgård macie dwie możliwości trekkingu: na Seglę lub Hesten

Czytałam wcześniej, że trasa na Hesten jest krótsza i mniej wymagająca, poza tym rozciąga się z niej lepszy, bo piękny widok na wyższą Seglę. Gówno prawda! ;) Trasy na północy Norwegii i owszem są krótkie, ale strome. To nie jest radosny piknik w drodze na Ślężę czy Śnieżkę (pozdrawiam dolnoślązaków), a niekiedy walka o zachowanie równowagi. Ale widoki są rzeczywiście piękne, dlatego warto. Za każdym razem. 

Wejście na Hesten zajęło nam około godziny, z przerwami na zdjęcia i wodę. 

Pogoda na Senji okazała się wyjątkowo kapryśna, ale nie tylko ona

Zaczęło padać punktualnie o 12:00, akurat kiedy schodziliśmy ze szlaku na Hesten. Szczyty gór spowite były mgłą, a wiatr ani myślał ją przegonić. Pojawiające się zza chmur słońce co jakiś czas dawało nam nadzieję, ale deszcz co chwila powracał. Zresztą, plany musieliśmy dostosować nie tylko do pogody!

Główna droga widokowa wyspy Senja była zamknięta, a pozostałe odcinki w remontach. W większości miejsc kładziono świeży asfalt, dlatego musieliśmy czekać na samochód “przewodnika”, który prowadził nas w kordonie przez remontowany fragment. Trwało to wieki, jednak nie denerwowaliśmy się tym. Zamiast tego podziwialiśmy widoki w zwolnionym tempie, idealnym do zrobienia ostrego zdjęcia. ;) 

Wstąpiliśmy na herbatę do nowo poznanych znajomych

Sebastian i Magda zaopatrzyli nas w samochód z pełnym wyposażeniem i w mnóstwo ciekawostek o regionie. Powitali nas z otwartymi ramionami i zaprosili do swojego kolejnego projektu – domu nad jednym z fiordów w Senji. Wtedy był to jeszcze plac budowy, ale zapowiada się przepięknie! Sprawdzenie jak im poszło, będzie świetną okazją, żeby wrócić w te regiony… ;)

Czas na wakacjach płynie zupełnie inaczej, nawet kiedy pada

Nigdzie się nie spieszyliśmy. Pogoda pozostawała bez zmian, ale dawała nadzieję na kolejny dzień. Znaleźliśmy idealne miejsce na nocleg niedaleko Mefjordvær, wioski rybackiej, którą mieliśmy na liście do odwiedzenia. Niestety, okazało się idealne tylko w aplikacji! Wiało niesamowicie mocno, a parking okazał się osłoniętym polem na końcu fiordu. Myśleliśmy, że odfruniemy, haha. Dosłownie, auto wręcz trzeszczało! W dodatku okazało się, że łazienka jest tylko jedna, z toaletą i małą umywalką. Bez prysznica, chociaż aplikacja mówiła inaczej. Przepoceni po porannej wspinaczce, zmarznięci od drobnego deszczu, spojrzeliśmy na zajmujące większość miejsca vany i… Odpaliliśmy Booking.com. 

Pokój w Mefjord Brygge był skromny, za to okolice… Magiczne! Mefjordvær to naprawdę malownicze miejsce. Magicznym okazało się też śniadanie podawane w cenie noclegu. To świetna opcja na spróbowanie okolicznych przysmaków, bo stół nakryty był m.in. wędzonym łososiem, kilkoma rodzajami śledzia i makreli, pastą z kawioru, czy nawet słodkawym brązowym serem. Ogólnie, było tego sporo. Ogólnie, po zjedzeniu śledzia w Norwegii moje życie nie będzie takie samo. 

Okazało się, że nad wyborem noclegu czuwało przeznaczenie

Brzmi donośnie, ale gdybyśmy nie porozmawiali z recepcjonistą, nie dowiedzielibyśmy się przed czasem, że prom do Andenes, którym planowaliśmy płynąć, został zawieszony. Musieliśmy zmienić plany, przejechać Senję raz jeszcze i dotrzeć na Andoyę kontynentem! Na szczęście dowiedzieliśmy się tego w miarę wcześniej, więc mogliśmy zdążyć na czas do Andenes. Nagle z godziny jazdy i godziny promem zrobiło się 7-8 godzin samochodem… 

Zrobiliśmy to, przy okazji zaliczając kolejne trzy najpopularniejsze atrakcje wyspy Senja:

Ersfjord Beach

Tutaj zaparło nam dech w piersiach. Zdecydowanie uznaje je najpiękniejszym miejscem wyjazdu po Norwegii, koniec kropka. Przy plaży znajduje się złota toaleta z przeszklonym dachem. Kosztowała 3 miliony norweskich koron, czyli jakieś…1 400 000 złotych. ;) Nie jest tu jednak główną atrakcją, w przeciwieństwie do białego piasku otulonym wysokimi czarnymi szczytami. To była właśnie Norwegia, którą wyobrażałam sobie przed przyjazdem. 

Tungeneset i Devil’s Jaw Point

Jadąc samochodem przez północ Norwegii zauważycie mnóstwo znaków wskazujących punkt widokowy. Zaufajcie mi, w większości przypadków naprawdę warto się zatrzymać! Tungeneset to kładka zaraz przy Devi’s Jaw Point. Prowadzi nisko w stronę morza, od którego będą was dzielić tylko ogromne płaskie kamienie. To o nie kiedyś, niewidocznych przy wzburzonym morzu, rozbijały się statki. 

 

Bergsbotn utsikt plattform

Platforma Bergsbotn była ostatnim odwiedzonym przez nas miejscem na Senji. Tego dnia wyspę głównie podziwialiśmy z samochodu, czekając w korku na wspomnianego “przewodnika” lub wlekąc się tuż za nim. Czy żałuję, że zwiedzanie wyspy Senja nie poszło zgodnie z planem i musieliśmy się dostosować do zmian drogowych i zawieszonego promu? Zupełnie nie. 

Tego dnia “zakolegowaliśmy się” z kamperem i wypracowaliśmy rutynę dnia. Zjechaliśmy kawałek kontynentalnej Norwegii. Zjedliśmy obiad w otoczeniu natury i tęczy na niebie. Kochani, od tej pory Norwegię zwiedzaliśmy nie tylko Michał i ja, ale Michał, kamper i ja. ;)